Eliza – Mama z Brooklynu

Dzisiaj w cyklu Inspirujące Mamy  zaprosiłam do rozmowy kolejną wyjątkową osobę – Elizę, Mamę z Brooklynu.

Znamy się jeszcze z czasów podstawówki. 20 lat temu wyjechała do Stanów Zjednoczonych i choć początki nie były łatwe – nie przestraszyła się i dała sobie radę. Mieszka z rodziną w Nowym Jorku – najbardziej kocha Broooklyn, o którym dużo też rozmawiamy w wywiadzie. 

W naszej rozmowie poruszyłyśmy kwestię bycia Mamą w tak wielkim mieście jakim jest Nowy Jork, a także różnic w podejściu do wychowywania dzieci pomiędzy Polską a NYC – ale przede wszystkim wywiad jest wspaniałą wycieczką po samym Nowym Jorku!

Zapraszam wszystkich 🙂

Eliza w Brooklyn Bridge Park

Vincent i Max, Windsor Terrace

Eliza, ile lat już mieszkasz w Nowym Jorku i jakie było Twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe?

Do USA przyjechałam pod koniec 1999go roku, w tym roku stuknie mi 20 rocznica. Przyleciałam tutaj jako au pair, czyli taka niania do dzieci z zamieszkaniem i chodząca tutaj do szkoły czy na kursy gdyż przyjechałam tutaj na wizie studenckiej. Moja rodzinka znajdowała się w stanie New Jersey, samotna matka z trzema córkami w wieku 5, 6 i 7 lat, a wiec było wesoło. Przyleciałam tutaj bez konkretnych planów, chciałam liznąć wielkiego świata za oceanem. Pierwsze rozczarowania: brak komunikacji bo mój „szkolny” angielski to był bardziej brytyjski a nie amerykański. Jedzenie…niejadalne haha. Na przykład słone masło i tekturowe pieczywo, mięso bez smaku, czekolada za słodka. Małe miasteczko w New Jersey okazało się zupełnie innym małym miasteczkiem, z którego pochodzę z Polski, brak znajomych, choć udało mi się spotkać cudowną osobę, Aśkę z Warszawy, która była w tej samej grupie „operek” i będąc tutaj parę miesięcy dłużej wzięła mnie jakoby pod swoje skrzydło. Zrobiło się weselej, zaczęłyśmy wypadać razem do kina, do centrum handlowego na zakupy. Niestety, po jakimś czasie kontrakt Aśki się skończył i wróciła do Polski, a ja znów zostałam sama jak palec.

Trudne miłego początki…

Tak. Przed moim domem w New Jersey był przystanek autobusowy do Nowego Jorku, do Manhattanu. Z nudów zaczęłam tam jeździć, sama, z łamanym językiem. Dworzec autobusowy znajduje się w Midtown Manhattan przy Ósmej Alei i aby się nie zgubić (brak komórki i GPS haha) po tejże tylko ulicy chodziłam do West Village, dzielnicy bohemy, przez Chelsea, dzielnicy gejowskiej, przez Hell’s Kitchen-dzielnicy małych sex shopów aż do Central Parku, wyrafinowanej dzielnicy śmietanki towarzyskiej Nowego Jorku. Ach, dla mnie to było jak kino, co parę ulic zmieniała się sceneria i ludzie! Na jednym z moich takich weekendowych wypadów, zaczepiła mnie w sklepie dziewczyna. Are you Polish? You look Polish. Yes, I am! I tak poznałam Monikę i parę innych Polaków, nareszcie miałam towarzystwo i z kim po ludzku pogadać 🙂 krótko po tym, zdecydowałam się wyprowadzić do Nowego Jorku, zamieszkać z Moniką i paroma innymi Polakami na Brooklynie. Jaka ja byłam zielona! Mieszkanie znajdowało się w jednej z najgorszych dzielnic Brooklynu, Bushwick, przy parku zniesławionym przez prostytutki i dilerow narkotykowych oraz walki gangów. Pamiętam, ze czekałam na znajomego pod domem i usłyszałam takie dziwne odgłosy: paf, paf. Stałam na rogu i się nie ruszałam w biały dzień, znajomy podjechał i mówi: usłyszałem wystrzały, ktoś strzela z broni, dlaczego ty stoisz na ulicy…. faktycznie, zrobiło się nagle bezludno. Ale ja nie zwracałam na takie rzeczy uwagi, bardziej od wystrzałów z broni bałam się szczurów na ulicy i przed naszym budynkiem, wiele razy musiałam po drodze do domu zbierać kamienie by mieć czym w nie rzucać na wypadek gdybym musiała je przeganiać spod drzwi wejściowych.

Ja chyba też bardziej wystraszyłabym się szczurów niż jakiejś strzelaniny hahaha!

Hahaha! Nie jestem sama! W każdym razie zaczęłam pracować w restauracji, to była pierwsza moja praca w Nowym Jorku i poznałam tam mojego przyszłego męża. Wkrótce potem zamieszkałam z nim w dużo lepszej dzielnicy Brooklynu, choć wcześniej na parę miesięcy zamieszkałyśmy z Moniką na Queensie.

W momencie gdy się przeprowadziłam do Nowego Jorku, w przeciągu paru miesięcy poznałam całą kupę ludzi, głównie przez mojego przyszłego męża, który jest rosyjskojęzyczny, takowych znajomych głównie miał. I znów spotkałam się z barierą językową, bo oni głównie mówili po rosyjsku a mój szkolny rosyjski, no cóż, nie był najmocniejszy. No trudno, po angielskim przyszło mi się nauczyć rosyjskiego 🙂

No rzeczywiście, jeszcze kolejny język sobie dorzuciłaś😂 Ale podziwiam Cię, że wyjechałaś bez żadnego zaplecza, nie miałaś tam na miejscu żadnej bogatej rodziny ani też sama nie wiozłaś ze sobą walizki pieniędzy – a dałaś radę. Nie wystraszyłaś się tych pierwszych miesięcy

Nowy Jork pokochałam od razu. Zawsze czułam się osobą kosmopolityczną i świetnie się czuję w mieszanym towarzystwie, a NYC to jest taki wielki tygiel kulturalny. Mam znajomych ze wszystkich zakątków świata i świetnie się ze wszystkimi dogaduję, uwielbiam poznawać inne kultury, obyczaje. Sama jestem wygadana i ludzie do mnie lgną, nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, nie obawiam się też radykalnych zmian miejsc zamieszkania.

Ale mimo wszystko, przecież Nowy Jork jest specyficznym miejscem, w dodatku już „nieco” dalej  niż na przykład przeprowadzka do czeskiej Pragi

Przyjechałam z jedną walizką, trzystoma dolarami i kompletnym brakiem obaw, ze może mi się nie spodobać tutaj haha. Pierwsze miesiące były trudne ale tez dużo z tego okresu wyniosłam, do dziś się dziwię, ze mogłam być tak silna psychicznie, z daleka od rodziny i znajomych, z ubogim angielskim. Ale przetrwałam i miewam się całkiem świetnie 🙂

Vincent i Max na Brooklyn Bridge

Faktycznie, tak jak wspomniałaś –  ważna jest łatwość nawiązywania kontaktów, otwartość na innych. A powiedz za czym najbardziej tęskniłaś?

Najbardziej tęskniłam oczywiście za rodziną i przyjaciółmi w Polsce. Jednak z czasem nauczyłam się z tym żyć, dodatkowo Nowy Jork nieźle wciąga. To nie jest łatwe miejsce zamieszkania. Nowy Jork nie rozpieszcza, pogoda jest kapryśna, lato duszne i upalne, zima sroga, wszędzie korki, śmieci na ulicach, bezdomni w metrze, metro jeździ jak chce, NYC jest jednym z najdroższych miast na świecie i aby się tutaj utrzymać na poziomie i przetrwać, należy dużo pracować, a ogólnie Nowojorczycy sa uważani za chamskich i gburowatych 🙂 Nie bez powodu Amerykanie mówią : if you can make it here (NYC), you can make it anywhere. I to prawda!

Tak, zawsze jak słyszę tą piosenkę Franka Sinatry „New York, New York” to czuć potęgę Nowego Jorku. I faktycznie, jeśli poradziłaś sobie tutaj, to znaczy, że poradzisz sobie już wszędzie

Tak, i choć Nowy Jork jest trudnym miastem – to ma też swoje uroki: bogatą historię, różnorodną architekturę, zabytki, całe mnóstwo muzeów i wystaw, po których lubię biegać, zawsze coś się tutaj dzieje, na porządku dziennym są kręcone filmy na ulicach, zawsze można spotkać jakiegoś celebrytę. To miasto tętni życiem, na pewno nie można się tutaj nudzić.

 Brooklyn Bridge Park z widokiem na Downtown Manhattan i Wall Street

Czy teraz potrafisz powiedzieć że Nowy Jork to Twój dom i nie wyobrażasz sobie innego miejsca dla siebie? Widać, że naprawdę świetnie się zaaklimatyzowałaś, Twoje zdjęcia są zawsze pełne niepozowanej pozytywnej energii

Tak, wiem na dzień dzisiejszy, ze Nowy Jork, a szczególnie Brooklyn jest moim domem, ale kto wie na jak długo

Ale czy nie jest tak, że naszym domem staje się miejsce w których dorastają nasze dzieci? Ja szybko polubiłam Warszawę, ale kiedy urodziłam dzieci i zaczęły chodzić do szkoły i przedszkola – to już totalnie uważam Warszawę za swój dom. Oczywiście inaczej zaaklimatyzować się w innym mieście a inaczej w innym kraju – ale wiesz o co chodzi, tak zakotwiczasz się na bank. Też tak miałaś?

Na pewno. Brooklyn to miejsce, w którym urodziły się moje dzieci, tutaj je wychowuję, tutaj chodzą do szkoły. Mnie zawsze gdzieś ciągnie w świat i dokądkolwiek nie pojadę, nawet na wakacje, zaczynam sobie wyobrażać czy mogłabym tam żyć. Meksyk: mogłabym żyć na jednej z wysepek i nurkować cały dzień! Chiny: z blond włosami i moim wzrostem jestem traktowana jak celebrytka, mogłabym się do tego przyzwyczaić 😉 Hong Kong: to jest Nowy Jork na podwójnym espresso haha. Anglia: uwielbiam angielską prowincję. Polska: tutaj się urodziłam i wychowałam, tutaj mam rodzinę i ciagle tych samych przyjaciół. Ale wracam z wakacji i myślę Brooklyn: home, sweet home, wszędzie dobrze ale w domu najlepiej

Czyli Brooklyn to Twoje miejsce, a gdzie indziej to ekscytujące wypady😊Eliza, a co Tobie się podoba w amerykańskim modelu wychowania dzieci czego nie ma w Polsce i odwrotnie – co jest w polskim sposobie wychowania czego brakuje Ci w NYC

Nie będę się wypowiadać o amerykańskim stylu wychowania ogólnie, bo Ameryka jest zbyt wielka i kulturowo zróżnicowana. Ale mogę się pokusić o porównanie stylu wychowywania dzieci polskich i amerykańskich koleżanek. Dzieci polskich matek szybciej się uniezależniają. Czasem widzę dzieci amerykańskich matek w wózkach w wieku 5-6 lat, co mnie strasznie denerwuje, bo moje dzieci już wszędzie za mną chodziły w wieku trzech lat. Za to amerykańskie dzieci są nauczone zarabiać swoje pieniądze bardzo szybko, w wieku 14 lat z pozwoleniem rodziców zaczynają pracować po szkole, w weekendy, w wakacje. Ale powiem szczerze, jedna z moich przyjaciółek pochodzi z RPA, nasze dzieci są w tym samym mniej więcej wieku i nasi synowie na przykład robią śniadania w weekendy dla całej rodziny. Czego mi brakuje w NYC to tej bliskości rodziny, typowego polskiego sposobu wychowywania dzieci, gdzie babcie się zajmują wnukami.

Eliza, ale może właśnie mix tych stylów to najlepsze rozwiązanie😊 To naprawdę trudno wyważyć, bo z jednej strony fajnie jak dziecko szybko zarabia – ale z drugiej strony traci dzieciństwo na pracę a przecież jeszcze się napracuje całe życie. Być może to wynika trochę stąd, że edukacja w USA jest bardzo droga i licealiści czy studenci są po prostu nauczenia, że muszą pracować. Eliza, ale Ty widać jesteś taką ciepłą mamą, spędzasz dużo czasu z synami. Może właśnie Tobie uda się się wprowadzić ten mix doskonały.

Z tą edukacją jest tutaj różnie. W Polsce nauczanie w szkołach publicznych jest mniej więcej na tym samym poziomie wszędzie. U nas jest troszeczkę inaczej. NYC dzieli się na dystrykty szkolne i naprawdę te dystrykty sporo różnią się między sobą. Moje dzieci mają szczęście uczęszczać do dobrych szkół publicznych. Są to szkoły bezpłatne ale mają dobre programy pozalekcyjne, darmową opiekę po szkole dla dzieci, których rodzice pracują, posiłki w szkole też są bezpłatne, nie płacimy za podręczniki, tylko za przybory i zeszyty. Miasto Nowy Jork dba o szkoły, w mojej opinii. Bodajże w zeszłym roku, czy dwa lata temu wprowadzono bezpłatną naukę w miejskich koledżach dla rodzin, których zarobki roczne nie przekraczają 110 tysięcy dolarów. Tutaj ludzie się edukują całe życie, wiec to jest spora pomoc. Natomiast prywatne koledże i uniwersytety są bardzo drogie, rodziny mają pozakładane fundusze edukacyjne od momentu gdy dziecko jest jeszcze w kolebce. Ja po cichu liczę na to, że może moi synowie zapragną się uczyć gdzieś w Europie.

Eliza, jaką jesteś Mamą, jak organizujesz dom, kuchnię?

Jaką jestem mamą? Mamą polską czyli troskliwą, wymagającą ale i ciepłą. Moim dzieciom staram się dawać dar podróżowania i poznawania nowych kultur, choć w ich wieku to oni wolą najnowsze telefony (nie ma takiej opcji 🙂 ) Lubię gotować i domownikom i gościom smakuje moja kuchnia. Gotuję jak najbardziej naturalnie, ale po polsku to tylko przy okazji świąt, bo staram się utrzymywać tradycję. Staramy się codziennie jeść razem jeden posiłek i wtedy sobie opowiadamy o swoim dniu. To jest czasem bardzo trudne, ze względu na każdego grafik.

Nie piekę niestety ani nie robię kompotów w słoiku, za to robię swój jogurt, zakwas buraczany oraz syrop z miodu imbiru i cytryny, który chroni nas od wszelakich infekcji 🙂

 Wspólny posiłek to podstawa Oni też mieszkają na Brooklynie hahaha! A kuku 🙂 Elizy Pola Elizejskie 🙂

A powiedz, co lubicie najbardziej robić w czasie wolnym, jakie macie swoje ulubione miejsca?

Nasze ulubione miejsca w Nowym Jorku, trochę ich jest. Lubimy naturę wiec parki, nasz Brooklinski Prospect Park jest fenomenalny, ma własne jeziorko z łódkami, pływają w nich żółwie, zimą jeździmy na łyżwach na torze łyżwiarskim, zaraz obok jest ogród botaniczny i zoo. Mamy szczęście mieszkać niedaleko plaży Coney Island, uwielbiamy ocean wiec latem tam spędzamy najwięcej czasu, Coney Island ma tez park atrakcji, stadion gdzie chodzimy na mecze bejsbolowe i piłkarskie. Nasze ulubione muzea to Brooklyn Museum i Guggenheim oraz Museum of Natural History zaraz koło Central Parku. Od wiosny do jesieni jeździmy skuterami i rowerami po promenadzie przy zatoce niedaleko naszego domu przy moście Verrazzano. Oczywiście, mamy tez ulubione miejsca gdzie chodzimy jeść, nasza ulubiona pizza ze sławnej Di Fara, desery z Magnolia Bakery i Max Chocolate Factory.

Najczęstsze miejsce naszych wycieczek rowerowych – to okolice Verrazzano Bridge

Wiem też, że bardzo lubisz okres zimowy w Nowym Jorku. Wydawać by się mogło – cóż ciekawego zimą w mieście, a tymczasem to magiczny czas w NYC

Grudzień i okres świąteczny jest bajkowym czasem w NYC, mój ulubiony. Zaraz po święcie Dziękczynienia przywożona jest choinka do Rockefeller Center i ludzie tłumnie gromadzą się na na ceremonię zapalenia światełek. Uwielbiam pokaz świateł z Saks Fifth Avenue tuż obok. Natomiast, jak każdy nowojorczyk, omijam szerokim łukiem Times Square, chyba największą atrakcję turystyczną w Nowym Jorku

Coroczna tradycja – choinka w Rockefeller Center, Manhattan

Wiesz co, kiedyś myślałam, że choć Nowy Jork jest wyjątkowym miastem – to jednak nie ma nigdzie klimatu starych kamienic jak w Europie, na przykład we Francji. A tymczasem w okolicach Uniwersytetu Columbia są same kamienice. Czyli macie wszystko! Nie ma bata😁

Nowy Jork jest jednym z najstarszych miast w Ameryce, miasto portowe, do dziś są miejsca np w Seaport koło Wall Street, uliczki wybrukowane kocimi łbami. Przepiękne wiktoriańskie domy we Flatbush sekcji Brooklynu, czy piękne kamienice na Harlemie

Ty najbardziej kochasz Brooklyn, dlaczego jest tak wyjątkowy? 

Dlaczego Brooklyn jest taki wyjątkowy? Bo tutaj można dosłownie znaleźć cały świat w pigułce. Żydzi mieszkają koło Muzułmanów i robią zakupy w tych samych supermarketach, bo mają podobne upodobania kulinarne. Jest ocean i są zabytki. Kultura i zabawa. Brooklyn tętni życiem 24 godziny na dobę. Mamy jedne z lepszych szpitali w kraju jak i szkół. Jest to jedno z najszybciej rozwijających się miejsc w USA, i niestety jedno z najdroższych.

A masz swoje ulubione ulice, które często mijasz, klimatyczne miejsca charakterystyczne dla Brooklynu? 

Tak, jak już wspomniałam Flatbush, gdzie stoją stare wiktoriańskie domy, na przykład Ditmas Avenue, każdy dom piękny i niepowtarzalny. Lubię też Eastern Parkway, przy którym znajduje się Brooklyn Museum i wiele innych ciekawych miejsc.

Ditmas Avenue i stare wiktoriańskie domy Ditmas Avenue

Faktycznie te domy są przepiękne. I tyle zieleni. Eliza a miejsca zakupów, knajpki. Ja strasznie lubię klimat bazarów warzywno-owocowych, szczególnie w mieście, gdzie wszystko pędzi a na bazarku życie płynie swoim rytmem, „na straganie, w dzień targowy…” 

Jasne, że mam. U nas są azjatyckie markety, gdzie znajdziesz dosłownie wszystko od pomidora po ślimaka haha. A z knajp, to na Brooklynie, zaraz koło mnie jest słynna Lenny’s Pizzeria. Znana jest z tego, że była tam nagrana otwierająca scena z filmu Gorączka Sobotniej Nocy gdzie John Travolta przechadza się z puszką farmy „moimi” ulicami, Red Hot Chili Peppers nakręcili tam teledysk Go Robot i były kręcone sceny do najnowszego John Wick, kiedy on ujeżdża konia pod metrem 🙂

 Na jednym z azjatyckich marketów na BrooklinieSłynna Lenny’s Pizza, legendarne miejsce wielokrotnie filmowane

Eliza, Brooklyn to też bliskość wybrzeża. Pamiętam jak opowiadałaś kiedyś, że pomimo zamiłowania do podróży akurat we wakacje nie czujesz potrzeby opuszczania Nowego Jorku, bo jest tyle fajnych rzeczy do robienia. A mówimy przecież o dużym mieście, które mogłoby być latem nie do wytrzymania.

Tam gdzie mieszkam, czyli w południowym Brooklynie, mamy 15 minut nad ocean, na Coney Island. To tam latem spędzamy najwięcej czasu. Na Coney Island oprócz plaży, jest też Aquarium. Chciałabym aby moi synowie właśnie tam znaleźli pierwszą pracę haha

Tutaj latem jest multum rzeczy do robienia. Naprawdę nudzić się nie można. Oprócz plaż, mamy też świetnie funkcjonujące baseny publiczne, wstęp bezpłatny. Każdy park ma fontannę, w której można się pluskać. Jest to ważne bo latem bywają u nas niewyobrażalne upały połączone z wysoką wilgotnością powietrza, cóż, uroki bycia blisko oceanu. W parkach są organizowane kina pod chmurką. Wieczorami można przyjść z koszyczkiem piknikowym i kocykiem i wyświetlają filmy. Jest mnóstwo koncertów pod chmurką, Shakespeare In The Park to teatr występujący w Central Parku. Zapomniałam też dodać o Government Island, mała wysepka na którą się można dostać z Manhattanu, z Wall Street promem w 10 minut. Kiedyś to była baza militarna, teraz to raj koncertowo-rozrywkowy.

 Lato w Nowym Jorku, czyli urok Coney IslandPromenada na Coney IslandMolo na Coney IslandConey Island Aquarium

Ale nie tylko na Coney Island macie stosunkowo niedaleko, jeśli chodzi o plażowanie

Tak, jest jeszcze Rockaway Beach na Queens. To też Nowy Jork ale nie Brooklyn 🙂 brooklinskie plaże są bardziej w zatoce, nie ma tam takich fal ogromnych, jak nasz Bałtyk, świetne do pływania. Rockaway Beach to już jest otwarty ocean i fale bywają ogromne. Tam można świetnie serfować, przez co moje dzieci uwielbiają tę plażę.

Z ciekawostek oceanograficznych to w wodach około Nowego Jorku mamy sezonowo delfiny i wieloryby, właśnie z Rockaway można wziąć taką większą łódkę rybacką i je zobaczyć. Wzięłam tam dzieciaki jakieś 5 lat temu, były takie fale że myślałam że nas za burtę wydmucha. Wtedy się dowiedziałam, ze Max cierpi na chorobę morską 🙂 ale wieloryby i delfiny były obecne, niezapomniane przeżycie

 Serfowanie w Rockaway Beach

Eliza, klimaty oceanu to jeszcze jestem wstanie sobie wyobrazić, że to może być Nowy Jork, ale czasami masz zdjęcia z takich miejsc, że można dać głowę, że to gdzieś w innym kraju: jachty, przystań, kafejki – a to cały czas Brooklyn, NYC

Myślisz pewnie o Sheepshead Bay, tak to też Brooklyn. Ale są inne miejsca piękne, troszkę dalej ale nadal w obrębie Nowego Jorku jak choćby Fire Island.  Jest to wysepka przy Long Island, samochodem półtorej godziny ode mnie a potem bierze się prom. Latem to wygląda jak Miami haha! Fire Island jest długa i wąska, ciągnie się przez nią jedna uliczka po całej długości, nie ma samochodów, ruch pieszy i rowerowy tylko. Ze względu na to że jest taka długa, z lądu płyną tam dwa promy. I wyspa jest poniekąd podzielona. Z jednej strony część „rodzinna”, z drugiej strony imprezowa 🙂 taka nasza mała Ibiza 🙂 w zimie tam mieszka garstka ludzi tylko, za to latem tętni życiem

 Sheepshead Bay, BrooklynFire IslandFire IslandFire Island plaża

Cieszę się, że dzięki rozmowie z Tobą można poznać jeszcze inny Nowy Jork od tego, który jest powszechnie znany. Zrobiłam mapkę, gdzie zaznaczyłam miejsca, o których opowiadasz.

Eliza a powiedz czy myślisz o sobie Polka, Amerykanka czy może obywatelka świata? Jak Ty sama siebie odbierasz teraz po 20latach mieszkania w NYC?

A czy muszę wybierać? Haha! Czuję się Polką, mieszkanką Nowego Jorku bardziej niż Ameryki, obywatelką świata. Dostrzegam i dobre, i złe cechy w obu nacjach. Ale kiedy wracam do Polski, czuję się świetnie ale czuję się jak w gościach, na wakacjach. Wyszłam trochę z obiegu życia w Polsce, tak bardzo innego niż tutaj w Ameryce.

Kocham Polskę, stad się wywodzę, zawsze polecam ludziom odwiedzić ten piękny kraj, dużo ludzi mówi mi, ze przy okazji wakacji w Europie odwiedzili Polskę bo tak ładnie o niej opowiadałam. Jestem dumna z bycia Polką ale na dany moment raczej nie zamierzam wrócić tam

Wiesz co, prawdę mówiąc myślałam, że powiesz że jesteś Brooklyn girl😊

Jestem haha! Przecież Brooklyn to moja ulubiona część Nowego Jorku, chociaż mój Wicek powiedział stanowczo, że ja jestem Polką, bo ciagle o Polsce im gadam 🙂

Hahaha! Niedawno miałaś okazję pokazać synom Polskę, tyle zwiedziliście, że ja nie wiem czy polskie dzieci w ich wieku tyle widziały. Powiedz jakie wrażenia chłopcy wynieśli?

Na nich największe wrażenie zrobiło to, że prawie każdy ma w domu kota lub parę. Mój Wicek pamięta wszystkie imiona napotkanych kotów haha. Zwiedziliśmy większe miasta: Warszawę, Kraków, Poznań, ale też i mniejsze kameralne miasteczka, jak naszą ukochaną Mosinę gdzie jest babcia jak także Rogalin z przepięknym zabytkowym pałacem Raczynskich. Przy okazji wizyt w Europie czy Polsce staram się moim dzieciom pokazać jak najwiecej historii, wielowiekowych zamków, katedr, pałaców bo tego niestety nie mamy w Stanach. Dzieci wiedzą, że mama ma bzika na punkcie gotyckich kościołów haha. Polska kojarzy im się przede wszystkim z babcią, ciociami i kuzynostwem oraz niewyczerpanym zasobem niespotykanych u nas smaków lodów na patyku 🙂

Kraków Wawel oraz RynekPolskie LatoPałac w RogalinieSpotkanie z Elegantem z Mosiny Warszawa – Starówka

Eliza, zawsze bardzo się zżywam z moimi rozmówcami i mimo, że znam każdego nie od dziś, to przy okazji wywiadu poznaję go jeszcze z innej strony. Tak było też z Tobą. Myślę, że dla każdego czytelnika była to wspaniała podróż do Nowego Jorku – ja mapę Brooklynu mam przestudiowaną od A do Z hahaha! Mogłybyśmy tak rozmawiać bez końca i zawsze trudno byłoby przerwać.

Agata i co ja mam powiedzieć😊 Mogę Tobie opowiadać godzinami o Brooklinie i Nowym Jorku lub możesz do mnie przyjechać i Cię po nim oprowadzę 🙂

🙂 Planujemy z Januszem kiedyś wyjazd we dwoje – Brooklyn jest obowiązkowo na liście, tym bardziej, że jak Janusz był z Hanią, to nie zdążyli Broooklynu zobaczyć. Eliza dziękuję za rozmowę😊

 

 

 

You may also like...

9 komentarzy

  1. Honorata pisze:

    Kolejny fantastyczny wywiad rzeka z cyklu inspirujące mamy!! Nie tak łatwo postawić wszystko na jedną kartę, ale przypadek p. Elizy dowodzi, że warto. Oczywiście oprócz miłych momentów były też te gorsze, tęsknota za bliskimi. Niezależnie od tego można świetnie odnaleźć się w obcym kraju, wielokulturowym środowisku i poczuć, że to jest nasze miejsce na ziemi Home sweet Home

  2. Agnieszka pisze:

    Bardzo interesujący wywiad. Dużo można się dowiedzieć o NYC i to takich niuansów, gdzie nigdzie indziej próżno szukać. Z opisu i fantastycznych zdjęć wynika, że jest to ciekawe miejsce do zamieszkania. Podziwiam Elizę, że z taką odwagą wyruszyła w daleki świat. Ale jak widać czasem warto zaryzykować. Widać, że Eliza jest niesamowitą i ciepłą osobą.
    Życzę powodzenia

  3. Paulina pisze:

    Świetny wywiad!! Eliza, jestem dla Ciebie pełna podziwu, że tak fantastycznie poradziłaś sobie na obczyźnie . Po przeczytaniu jak żyjesz w NYC, doszłam do wniosku że dużo mnie omija. Trzeba czasem odrzucić ten pęd życia i wyciągnąć coś fajnego dla nas . Eliza pozdrawiam cię serdecznie . A Pani redaktor : wiadomo jak zawsze świetna robota , także uściski . Pozdrawiam Paulina

  4. Halawinni pisze:

    Tez poniekad czuje sie taka Eliza, tylko moja fascynacja NY zaczela sie, gdy orzyjechalam tu jako mezatka, no moze nie „za chlebem” ale zeby poprawic byt. I stalo sie, to miasto zaczarowalo mnie. Pokochalam je z taka moca, ze moje dorostajace dzieci tez zapragnely swije zycie przeniesc do USA. Jesten tutaj i staram sie jesc to miasto lyzkami. Zawsze znajduje jakies ciekawe miejsca i zachwycam sie, jak mozna zachwycac sie tylko TU w moim cudownym, kochanym NYC❣️

  5. Agata pisze:

    Eliza- super wywiad i rozmowa! Poczulam jakbyśmy gdzies już sie spotkaly, bo nasze sciezki ciągle sie przecinaja…. Wydaje mi sie jakbyś wrecz zupelnie podazala moimi szlakami, a ja Twoimi. I syna tez mam Wicka…. Hahaha
    Mamy wspólnych znajomych, tez. Odezwij sie w wolnej chwili, proszę, moze sie umowimy na kawke?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *